W służbie Ordo

Wiara to potężny narkotyk cz. 3

Tej samej nocy Nexisa budzi znajomy dźwięk ładunków kumulacyjnych, wyważających drzwi do siedziby rodu Strophes. Spanikowany chowa się pod łóżko i na szczęście jego skrzypienie budzi także Drake’a i Gravesa. Cassius wita skradających się w ciemnościach napastników granatami odłamkowymi, co skutecznie budzi pozostałych Akolitów. MacTudor rozsiekuje claymorem pierwszego z atakujących na schodach, ale wpada w poślizg na posoce i spada po schodach na niższy poziom, gdzie czeka więcej przeciwników. Śrutówka i granaty Drake’a szybko rozprawiają się z pierwszą grupą napastników, a Graves i Hydrathmos skutecznie bronią wejścia od schodów, którymi spadł MacTudor. Ten, w szale bojowym nie zauważa strzelca za swoimi plecami, który celnie przeszywa go strzałami z lasguna. Tylko interwencja Strophesa, który zawczasu zabezpieczył swoją rezydencję przed odcięciem od zasilania, ratuje skórę gwardzisty. Nagłe włączenie światła chwilowo oślepia napastników korzystających z noktowizorów. Strophes wkracza do akcji spopielając z pistoletu plazmowego najemnika który postrzelił MacTudora, a ten ostatnimi siłami zabija pozostałego z napastników. Z ciał udaje się tylko wywnioskować, że najemnicy to, nieźle wyposażeni, byli imperialni gwardziści, pochodzący z różnych regimentów i planet.

Ranek przynosi informacje o śmierci Carosa Shoala i tajemniczej eksplozji w Alabastrowym Dworze. Staje się jasne, iż ktoś próbuje zatrzeć ślady swojej działalności. Strophes załatwia bohaterom transport do Ambulonu i listy polecajace, które umożliwią im wejście do miasta. Proponuje także skontaktować się ze swoim starym znajomym Kronisem Estrunem, który pracuje jako złotnik i jubiler w Ambulonie.

Po dotarciu do Wiecznie Poruszającego się Miasta, wyglądającego jak wielki mechaniczy żuk majestatycznie poruszający się po pustynnej powierzchni Scintilli, Akolici odnajdują warsztat Estruna. Ten zapoznawszy się z listem od Strophesa i schematami xenoobowodów poleca bohaterom udanie się do Wyroczni – wiekowego Techkapłana, który niegdyś połączył się z Bogiem-Maszyną za pomocą maszyn z Ambulonu. Od tego czasu wieszczy i naucza, choć za przekazywane informacje zawsze trzeba ponieść jakąś cenę, a sama wiedza bywa często enigmatyczna.

Wnuk Kronisa prowadzi ich do siedziby Wyroczni, znajdującej się głęboko w mechanicznych trzewiach Ambulonu, ukrytej za zasłoną z połączonych cienkimi srebrnymi łańcuszkami dzwoneczków wygrywających hymny Legionów Tytanów Adeptus Mechanicus. Wyrocznia od razu rozpoznaje w bohaterach Akolitów Inkwizycji (palce lewej dłoni). Na pytanie o tajemniczą xenotechnologię, Wyrocznia odpowiada że ceną za tę wiedzę, jest samo jej uzyskanie, co może w przyszłości doprowadzić do zguby bohaterów. Ponieważ godzą się na tą cenę Wyrocznia wyjaśnia, iż technologia wcale nie pochodzi od obcych, tylko od ludzi zwanych Adranti, którzy zostali zniszczeni podczas Krucjaty Angevina, mającej na celu zdobycie Sektora Calixis. Adranti doskonale opanowali technologię manipulacji energii eterycznej, a zatem urządzenia oparte o takie obwody mogą doskonale służyć do wykrywania i manipulacji psykerami. Techkapłan informuje także, iż Radosny Chór jest jedynie fasadą dla innej organizacji – Ząbkowanego Pytania, istniejącej od dawnych czasów tajnej organizacji kupców handlującej najbardziej poszukiwanymi, rzadko dostępnymi i nielegalnymi towarami. Akolici otrzymują także płytkę z wygrawerowanym symbolem Ząbkowanego Pytania – stylizowanym na znak zapytania ząbkowanym sierpem.

Akolitom nie pozostaje już nic innego tylko uderzyć na główną siedzibę Radosnego Chóru w Ambulonie, czyli niewielką świątynię położoną w tylnej części miasta. Podchodząc do celu, Akolici zauważają wchodzącego do niej Theodosię. Bohaterowie infiltrują świątynię poprzez okno na wyższym poziomie, ale próba udawania członków Chóru spełza na niczym, z powodu niecierpliwości Gravesa. Rozpoczyna się wymiana ognia, początkowa przewaga liczebna Akolitów, zmniejsza się coraz bardziej, gdy z piwnicy świątynii docierają posiłki w postaci uzbrojonych Agentów Pytania. Tylko szczęście i broń automatyczna w rękach MacTudora i Drake’a powstrzymuje napastników od zgotowania bohaterom smutnego końca. Sytuacja znów staje się dramatyczna, gdy do akcji wkracza sam Theodosia, który okazuje się być tym zcybernetyzowanym zabojcą Orday’a z Pośpiechu. Tylko przeznaczenie ratuje Drake’a od przebicia energetycznym ostrzem. Rodowa szabla, którą próbował się zasłonić pęka w wyniku starcia. Taki sam koniec spotyka wkrótce claymore MacTudora. Theodosia wydaje się być niepowstrzymany. Jego opancerzone ciało wytrzymuje serię zapalających pocisków ze śrutówki Drake’a oraz serie z karabinu MacTudora i pistoletu automatycznego Gravesa. Przyparty do muru i ciężko ranny Drake, sięga po ostatnią deskę ratunku, czyli pistolet boltowy Orday’a. Mimo braku umiejętności posługiwania się tą bronią, Imperator sprzyja swemu słudze. Trzeci strzał rozrywa mechaniczne wnętrzności Theodosii, kończąc starcie.

Podziemia świątynii Chóru okazują się być dziwnie powiększone za pomocą nieznanej technologii, która powoduje szok u Gravesa i Nexisa. Sala okazuje się być połączeniem kostnicy, w której ofiarom Pytania usuwane są mózgi, fabryką farcosii i warsztatem produkującym servitory z niepotrzebnych już ciał. Jednym z servitorów okazuje się być Saia Strophes.

Comments

Czekamy jeszcze na to co nam powie szef szefów;) Melduję posłusznie,że następnym razem będzie mi się o wiele łatwiej strzelało z Bolt Pistola ;) 49 to zawsze lepiej niż 14 :D

Wiara to potężny narkotyk cz. 3
 

Owszem, ja mam tylko drobną uwagę
1) w domu Strophsa mój berseker ubił 4 kolesi, 1 na górze, potem się sturlał, na dole czekało 3 kolesi przed nim i dwóch za nim (o czym nie wiedział) będąc w szale bersekera kontynuował szarżę zdjął dwóch kolesi z przodu i dostał serię w plecy bo 5 spudłował. wtedy się zapaliło światło, kolesi z tyłu zdjął Strophes i 5, a ja zdjąłem w szale ostatniego najemnika. Jak już nie było wrogów w okolicy, to zemdlałem :)
2) moja postać po raz pierwszy użyła broni palnej i od razu ubiła 4 kolesi z autoguna :) i zraniła bossa :)
3) w sumie ubiłem 11 wrogów, co stanowi mój rekord choć nie planowany

Wiara to potężny narkotyk cz. 3
 

Stary, ja rozumiem,ze Twoja postać ma jakąś manię liczenia zabitych przez siebie ludzi i nawet to akceptuję, ale zdajesz sobie sprawę,że to nie jest najważniejsze w tej historii? ;)

Wiara to potężny narkotyk cz. 3
 

Ej!

A gdzie choćby wzmianka o heroicznym pojedynku Nexusa z Timem, Tajemniczym Twardzielem? Dopiero 3 kula gościa powaliła, mimo że nie miał obszernego entrée, ani fajansiarskich customowych broni!

To musiała być prawa ręka głównego bossa, a może nawet szara eminencja!

Tak czy inaczej żądam w lesie posłuchu – uchu-uchu.

Wiara to potężny narkotyk cz. 3
 

Panowie, Adventure Log nie służy do odnotowywania indywidualnych bodycountów, ani przedstawiania szczegółowych opisów walk z minionami. To ma być skrócony opis tego co Wasi bohaterowie dokonali, z naciskiem na skrócony. Jeśli macie ochotę przedstawiać swoją wersję wydarzeń, to w zakładce Waszego BG w podopcji Biography (fluff) możecie prowadzić swoje własne logi. Nawet mogę to wtedy nagrodzić ekstra XP.

Wiara to potężny narkotyk cz. 3
 

po czasie dotarło do mnie,że Theodosia został zabity z broni człowieka,którego zdradziecko zamordował… Sprawiedliwość imperatora może nie rychliwa..;)

Wiara to potężny narkotyk cz. 3
brathac brathac

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.