W służbie Ordo

Cienie Poranka cz.1

Od codziennych obowiązków Akolitów odrywa wezwanie do kolejnej misji, dostarczone przez umundurowanych szturmowców Inkwizycji i oficerów Imperialnej Marynarki. Zostają dostarczeni na pokład krążownika Magnus Etchelion (klasy Dominator), gdzie kapitan jednostki przedstawia im wstępne dane na temat ich nowego zadania. Ich celem jest dotarcie na kosmiczny wrak o kryptonimie Poranek, który niedawno wyszedł z warp na bezpośrednim kursie ze Scintillą. Szczegóły misji przedstawia im Brat-Sierżant Agammor, Kosmiczny Marine służący w Straży Śmierci Ordo Xenos. Otoż z wraku zarejestrowany został sygnał kodowy należący do zaginionej przed niemal sześcioma wiekami Inkwizytor Adjorin z Ordo Malleus, do której należała sławna broń – miecz zwany Świetlistą Karą. Inkwizytor Varrak chce aby Akolici dotarli na Poranek, odnaleźli źródło sygnału i poznali losy zaginionej Inkwizytor. Jeśli będzie to możliwe mają także odnaleźć zaginione ostrze. Z duszą na ramieniu, przeświadczeniem że już nie wrócą, oraz z Bratem Agammorem, odpowiednio wyekwipowani Akolici ruszają łodzią desantową Helios na spotkanie Poranka. Na wykonanie zadania mają tylko ok. 15 godzin, gdyż później Marynarka będzie zmuszona zniszczyć wrak, aby nie rozbił się na Scintilli.

Po drodze statek Akolitów zostaje niespodziewanie zaatakowany przez niezidentyfikowaną jednostkę, która wg. Nexisa także zmierza do Poranka. Okręt zostaje uszkodzony, ale udaje im się dotrzeć do celu. Rozpoczynają wędrówkę po oblodzonych korytarzach starych okrętów, dziwnych xenostatków, zupełnie pozbawieni łączności ze światem zewnętrznym. Towarzyszą im dziwne fenomeny, w stylu nagle znikającej podłogi, zmian grawitacji i nagłych awarii sprzętu. Nagle zostają zaatakowani przez dziwne i przerażające bestie z warp. Ich nagłe pojawienie potęguje towarzyszące Akolitom uczucie strachu i po raz pierwszy od dawna w ich działaniach daje się wyczuć wahanie. Mimo to Nexisowi, Gravesowi i Drake’owi udaje się zabić dziwne stwory przy drobnych ranach Hydrathmosa. Brat Agammor identyfikuje bestie jako istoty służące Mrocznym Eldarom podczas ich polowań.

Podążając dalej coraz bardziej ciepłymi korytarzami zniszczonych statków Akolici trafiają do pieczary utworzonej przez kadłuby kilku jednostek. Tam ku wielkiemu zdziwieniu pojawia się duch małej dziewczynki, która zwraca się do nich wiadomością “Macie kłopoty. Oni nadchodzą”. Zanim Akolitom udaje się dowiedzieć coś więcej, Graves przegania ducha strzałem z pistoletu. Akolici rozpierzchają się po grocie, próbując zorganizować obronę, ale żaden atak nie nadchodzi. Ze strony wyznaczonego szlaku dobiega jednak szum płynącej wody.

Akolici dochodzą do korytarza, którym płynie dziwna woda. Auspex Hydrathmosa wykrywa pojedynczą istotę znajdującą się w pomieszczeniu na końcu tego korytarza, zbyt małego by mógł przejść nim Brat Agammor. Skryte podejście nie udaje się jednak, i Akolici trafiają na przygotowanego do walki zwiadowcę Mrocznych Eldarów który wita ich terrorfexem – granatem wywołującym wielkie uczucie przerażenia. Ze strachu Drake traci przytomność a Graves i Nexis zamierają z przerażenia. Tylko MacTudor nie daje pokonać się strachowi, ale zanim zdąży ustawić do strzału swojego shotcannona, odczuwa na sobie pełną moc drzazgowego pistoletu Eldara. Do walki włącza się też Hydrathmos który strzałami z ciężkiej rusznicy laserowej powala xeno na ziemię. Ostatnim wysiłkiem Eldar dobywa z kieszeni dziwnego xenourządzenia, przytyka go do ust, po czym kona. Wielkie uczucie strachu powoduje chwilową traumę u Hydrathmosa, który zamyka się w sobie i staje się jeszcze bardziej wycofany niż zwykle. Przy ciele Mrocznego Eldara, Graves znajduje wisior który jest symbolem Ząbkowanego Pytania. Drake wysnuwa teorię iż Eldarzy polują na nich w akcie zemsty za akcję na Ambulonie.

Kontynuując podróż Akolici trafiają na pokład wielkiego statku imperialnego z korytarzami i ładowniami wielkimi niczym nawy wielkich katedr. Tam znów odzywa się sygnał Inkwizytor Adjorin, po czym następuje kolejny atak bestii warp, jeszcze większych niż ostatnim razem. Tym razem tylko Nexis daje się pokonać strachowi, ale Brat Agammor i Drake celnymi strzałami zabijają stwory. Ich radość jest jednak przedwczesna, gdyż z przeciwległego końca ładowni zaczyna wylewać się masa bestii warp. Brat Agammor rozkazuje Akolitom uciekać i dokończyć misję, a sam staje naprzeciw fali kłów i szponów. Uciekający jako ostani Drake jest świadkiem jak fala bestii zalewa Kosmicznego Marine…

Comments

Z trzech pierwszych bestii jedną zabiłem ja a drugą Marynarzyk..nie wiem kto trzecią. Sprostowanie – żeby nie było ;)

Cienie Poranka cz.1
 

McTudor zawsze ucieka ostatni, a pierwszy atakuje, dziwne więc że to Drake był ostatnim który widziała Kosmicznego Marine

kurde po raz pierwszy nie byłem największy, najsilniejszy i najbardziej zabójczy w walce wręcz, no ale w końcu miałem do czynienia ze swoim idolem – Kosmicznym Marine – McTudors go pomści i przy okazji wykona zadania, zdobywając święty miecz dla inkwizycji :) a przy okazji może skróci parę bestii przy jego pomocy :D

no ale jako jedyny mężnie stawiłem czoło Mrocznemu Eldarowi, też nieźle

Cienie Poranka cz.1
 
zawsze ucieka ostatni_[…] – jeszcze wielokrotnie zweryfikujesz tą tezę. […]jako jedyny mężnie stawiłem czoło[…] – jeśli za stawianie czoła można uznać przyjęcie na klatę pełnej serii z pistoletu drzazgowego to można to tak nazwać :P.

Enzeru – dopisane.

Cienie Poranka cz.1
 

McTudor szarżujący na bestie z ogrynim kluczem szwedzkim – niezapomniany widok.

Cienie Poranka cz.1
 

Nie dopisywać mi tu nieprawdy!! McTudor łazi z shotcannonem, czyli z działem śrutówkowym. :P

Cienie Poranka cz.1
brathac brathac

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.