W służbie Ordo

Wiara to potężny narkotyk - epilog

Do: Lord Inkwizytor Globus Varrak, Ordo Hereticus
Od: Interrogator-Medicae Archibald Sand
Temat: Sprawa Radosnego Chóru – raport
Priorytet: WAŻNY
Myśl na dzień: Herezja rodzi odwet

Mój Panie

Zakończyłem pierwszy etap postępowania w sprawie Radosnego Chóru i działalności zespołu Kalcyt. Zgodnie z Pana przypuszczeniami wysokie kręgi Chóru zaangażowane były w heretycką działalność. Chór stanowił przykrywkę dla kolejnej komórki znanej już nam organizacji – Ząbkowanego Pytania. Tym razem przedmiotem handlu byli psykerzy, a konkretnie ich mózgi. Ich modus operandi wyglądało zapewne następująco: potencjalni kandydaci byli badani za pomoca zmodyfikowanych Mierników Harmonii podczas wizyt w świątyniach Chóru. Ci u których stwierdzono latentne zdolności (określani jako Prawdziwi) zapraszani byli do Alabastrowego Dworu lub innych siedzib, gdzie zapewne ich ukryty potencjał był odpowiednio wzbudzany – ilość komnat medytacyjnych we Dworze i odnalezione dane o heretyckich technikach dotyczących mocy psychicznych stanowią tu poszlakę. Następnie wyhodowany kandydat znikał i spędzał czas w celi uodpornionej na moce psychiczne, których resztki odnaleziono w ruinach Alabastrowego Dworu oraz w laboratorium w Ambulonie. Po przetransportowaniu do Ambulonu, w laboratorium ofiary zabijano, po czym usuwano im mózgi stanowiące jeden ze składników farcosii. Ciała ofiar służyły do budowy servitorów – wnioskuję, iż chodziło o maksymalizację zysków i chęć uniknięcia marnotrawienia zasobów.

Co do samej farcosii, oprócz mózgów psykerów narkotyk stanowi mieszaninę silnych bio-toksyn. Wśród znanych nam m.in Boraxis, pochodzącej z Dusk. Zwracam uwagę iż, Dusk jest objęta kwarantanną i blokadą, a zatem wydostanie stamtąd czegokolwiek wymaga zaiste wiele zachodu i kosztów. Sugeruję wysłać agentów do zbadania tego tropu. Sama farcosia to silny euforyk. Będący pod jej wpływem odczuwają podobno silne emocje związane ze swoim, jak to określają, miejscem we wszechświecie. Według naszych kontaktów u Adeptus Arbites, sam narkotyk pojawił się już podobno w rytuałach kilku kultów skłaniających się ku Niszczącym Potęgom. Mój wniosek – powinniśmy ogłosić farcosię jako narzędzie heretyków i odpowiednio ukarać zarówno użytkowników jak i rozprowadzających. To zadanie możemy spokojnie złożyć na barki Arbites.

Jak już zapewne Lord wie, pozostali członkowie Alabastrowego Dworu złożyli już do Eklezjarchii wniosek o oddzielenie ich od heretyków, którzy splamili ich dobre imię. Znając życie, Radosny Chór będzie nadal funkcjonował, choć w tej chwili nie stanowi zagrożenia. Proponuję od czasu do czasu kontrolować tę organizację, aby sprawdzić, czy znów nie dotyka ich herezja.

Przechodząc do meritum, czyli do kolejnej odnalezionej komórki Ząbkowanego Pytania. Znam opinię Lorda, iż są to tylko grupy zdegenerowanych kupców, handlujących dowolnym towarem, nieważne jak zakazanym czy trudnym do zdobycia, od artefaktów xeno po niewolników. A pogłoska o ich tajemniczym przywódcy zwanym Pozbawionym Twarzy to tylko historyjka służąca zastraszaniu bardziej strachliwego elementu kryminalnego. Zwłaszcza że nasi Agenci raportowali już o zlikwidowaniu kilku takich Pozbawionych Twarzy. Niemniej jednak, ta dziwna extrawymiarowa maszyneria odnaleziona w Ambulonie (raport Adeptus Mechanicus, otrzyma Pan oddzielną drogą, muszę przyznać, iż niewiele z niego rozumiem, choć brak jest w nich wzmianki o wpływie Niszczących Potęg), dostęp do toksyn pochodzących z różnych części Sektora Calixis (np. Boraxis, albo trucizna ze Spectoris – agri-świata z Marchii Drususa, tę odnaleźliśmy w kapsułkach wszczepionych w zęby Agentów Pytania, zastosowanie nasuwa się samo przez się), czy technologia Adranti, wskazuje jednak, iż poszczególne komórki mogą mieć ze sobą jakiś związek. Proponuję przeznaczyć odpowiednie środki na zbadanie tego zagrożenia.

Co do Akolitów zespołu Kalcyt, zostali oni dogłębnie przesłuchani, zbadani i wstępnie oczyszczeni z kontaktów z herezją. Przebywają obecnie w ośrodku medycznym Inkwizycji w dzielnicy Administratum w Kopcu Sibellius. W mojej opinii sprawili się całkiem nieźle. Czasem może zbyt gorliwie wypełniali wolę Imperatora (patrz cywilne ofiary w Pośpiechu), niemniej jednak widzę w nich pewien potencjał. Chwilowo nakazałem Adeptce Mortis, obserwującej Akolitów wstrzymanie ich egzekucji i oczekuję na ostateczną decyzję Lorda. Sądzę, iż należy na razie zezwolić im na powrót do ich codziennego życia, lecz ukierunkować ich działania na poszukiwanie działalności Pytania. Jeśli taka będzie Lorda wola, udzielę im odpowiednich informacji na temat tej organizacji i wyników śledztwa.

Pozostaję wiernym sługą.
Archibald Sand

View
Wiara to potężny narkotyk cz. 3

Tej samej nocy Nexisa budzi znajomy dźwięk ładunków kumulacyjnych, wyważających drzwi do siedziby rodu Strophes. Spanikowany chowa się pod łóżko i na szczęście jego skrzypienie budzi także Drake’a i Gravesa. Cassius wita skradających się w ciemnościach napastników granatami odłamkowymi, co skutecznie budzi pozostałych Akolitów. MacTudor rozsiekuje claymorem pierwszego z atakujących na schodach, ale wpada w poślizg na posoce i spada po schodach na niższy poziom, gdzie czeka więcej przeciwników. Śrutówka i granaty Drake’a szybko rozprawiają się z pierwszą grupą napastników, a Graves i Hydrathmos skutecznie bronią wejścia od schodów, którymi spadł MacTudor. Ten, w szale bojowym nie zauważa strzelca za swoimi plecami, który celnie przeszywa go strzałami z lasguna. Tylko interwencja Strophesa, który zawczasu zabezpieczył swoją rezydencję przed odcięciem od zasilania, ratuje skórę gwardzisty. Nagłe włączenie światła chwilowo oślepia napastników korzystających z noktowizorów. Strophes wkracza do akcji spopielając z pistoletu plazmowego najemnika który postrzelił MacTudora, a ten ostatnimi siłami zabija pozostałego z napastników. Z ciał udaje się tylko wywnioskować, że najemnicy to, nieźle wyposażeni, byli imperialni gwardziści, pochodzący z różnych regimentów i planet.

Ranek przynosi informacje o śmierci Carosa Shoala i tajemniczej eksplozji w Alabastrowym Dworze. Staje się jasne, iż ktoś próbuje zatrzeć ślady swojej działalności. Strophes załatwia bohaterom transport do Ambulonu i listy polecajace, które umożliwią im wejście do miasta. Proponuje także skontaktować się ze swoim starym znajomym Kronisem Estrunem, który pracuje jako złotnik i jubiler w Ambulonie.

Po dotarciu do Wiecznie Poruszającego się Miasta, wyglądającego jak wielki mechaniczy żuk majestatycznie poruszający się po pustynnej powierzchni Scintilli, Akolici odnajdują warsztat Estruna. Ten zapoznawszy się z listem od Strophesa i schematami xenoobowodów poleca bohaterom udanie się do Wyroczni – wiekowego Techkapłana, który niegdyś połączył się z Bogiem-Maszyną za pomocą maszyn z Ambulonu. Od tego czasu wieszczy i naucza, choć za przekazywane informacje zawsze trzeba ponieść jakąś cenę, a sama wiedza bywa często enigmatyczna.

Wnuk Kronisa prowadzi ich do siedziby Wyroczni, znajdującej się głęboko w mechanicznych trzewiach Ambulonu, ukrytej za zasłoną z połączonych cienkimi srebrnymi łańcuszkami dzwoneczków wygrywających hymny Legionów Tytanów Adeptus Mechanicus. Wyrocznia od razu rozpoznaje w bohaterach Akolitów Inkwizycji (palce lewej dłoni). Na pytanie o tajemniczą xenotechnologię, Wyrocznia odpowiada że ceną za tę wiedzę, jest samo jej uzyskanie, co może w przyszłości doprowadzić do zguby bohaterów. Ponieważ godzą się na tą cenę Wyrocznia wyjaśnia, iż technologia wcale nie pochodzi od obcych, tylko od ludzi zwanych Adranti, którzy zostali zniszczeni podczas Krucjaty Angevina, mającej na celu zdobycie Sektora Calixis. Adranti doskonale opanowali technologię manipulacji energii eterycznej, a zatem urządzenia oparte o takie obwody mogą doskonale służyć do wykrywania i manipulacji psykerami. Techkapłan informuje także, iż Radosny Chór jest jedynie fasadą dla innej organizacji – Ząbkowanego Pytania, istniejącej od dawnych czasów tajnej organizacji kupców handlującej najbardziej poszukiwanymi, rzadko dostępnymi i nielegalnymi towarami. Akolici otrzymują także płytkę z wygrawerowanym symbolem Ząbkowanego Pytania – stylizowanym na znak zapytania ząbkowanym sierpem.

Akolitom nie pozostaje już nic innego tylko uderzyć na główną siedzibę Radosnego Chóru w Ambulonie, czyli niewielką świątynię położoną w tylnej części miasta. Podchodząc do celu, Akolici zauważają wchodzącego do niej Theodosię. Bohaterowie infiltrują świątynię poprzez okno na wyższym poziomie, ale próba udawania członków Chóru spełza na niczym, z powodu niecierpliwości Gravesa. Rozpoczyna się wymiana ognia, początkowa przewaga liczebna Akolitów, zmniejsza się coraz bardziej, gdy z piwnicy świątynii docierają posiłki w postaci uzbrojonych Agentów Pytania. Tylko szczęście i broń automatyczna w rękach MacTudora i Drake’a powstrzymuje napastników od zgotowania bohaterom smutnego końca. Sytuacja znów staje się dramatyczna, gdy do akcji wkracza sam Theodosia, który okazuje się być tym zcybernetyzowanym zabojcą Orday’a z Pośpiechu. Tylko przeznaczenie ratuje Drake’a od przebicia energetycznym ostrzem. Rodowa szabla, którą próbował się zasłonić pęka w wyniku starcia. Taki sam koniec spotyka wkrótce claymore MacTudora. Theodosia wydaje się być niepowstrzymany. Jego opancerzone ciało wytrzymuje serię zapalających pocisków ze śrutówki Drake’a oraz serie z karabinu MacTudora i pistoletu automatycznego Gravesa. Przyparty do muru i ciężko ranny Drake, sięga po ostatnią deskę ratunku, czyli pistolet boltowy Orday’a. Mimo braku umiejętności posługiwania się tą bronią, Imperator sprzyja swemu słudze. Trzeci strzał rozrywa mechaniczne wnętrzności Theodosii, kończąc starcie.

Podziemia świątynii Chóru okazują się być dziwnie powiększone za pomocą nieznanej technologii, która powoduje szok u Gravesa i Nexisa. Sala okazuje się być połączeniem kostnicy, w której ofiarom Pytania usuwane są mózgi, fabryką farcosii i warsztatem produkującym servitory z niepotrzebnych już ciał. Jednym z servitorów okazuje się być Saia Strophes.

View
Wiara to potężny narkotyk cz. 2

Akolici udali się do Pośpiechu na spotkanie z Vorlinem Ordayem, aby zakupić zorganizowane przez niego zaszyfrowane dane dotyczące Chóru. Niestety tuż przed spotkaniem Orday zostaje zastrzelony przez tajemniczego scyborgizowanego zabójcę, który porywa teczkę z tajnymi danymi. Pościg kończy się śmiercią kilkunastu niewinnych osób i bliskim spotkaniem Akolitów z meltabombą, ale udaje im się odzyskać teczkę. Dodatkowym łupem staje się pistolet boltowy Ordaya.

Attilasowi udaje się odszyfrować dane z teczki Ordaya. Znajduje się tam lista nazwisk z dopisanymi ciągami cyfr, przypominającymi konta bankowe. Przy części nazwisk widnieje dopisek “Kandydat”, a przy niektórych, w tym Sai Strophes, “Przeprocesowany”. Krótkie śledztwo przeprowadzone przez Drake’a wykazało, iż osoby “Przeprocesowane” znajdują się na listach osób zaginionych.

Tymczasem do rezydencji Strophesów przychodzi zaproszenie od Lady Tanae Borelli dla Doriana Strophesa i jednej osoby towarzyszącej na przyjęcie w Alabastrowym Dworze, czyli głównej siedzibie Radosnego Chóru. Na przyjęcie udają się Drake i Nexis. Na miejscu Akolici uczestniczą w sztuce, w której kulminacyjnym punkcie, twórca przedstawienia Elsergi Krin morduje z zimną krwią, ku uciesze gawiedzi, sprowadzonego w tym celu mieszkańca dolnych części Kopca. Podczas przyjęcia, Nexisowi udaje się odkryć ślady prowadzące do jednej z sal medytacyjnych Dworu (a przy okazji skosztować jeszcze farcosii). W sali odnajdują tajemne wejście w podłodze zabezpieczone tą samą xenotechnologią, z którą Akolici spotkali się w fałszywej karcie Tarota i mierniku harmonii.

Na przyjęcie przybywa także Caros Shoal, głowa Radosnego Chóru. Zamienia on kilka słów z Dorianem (Drake’em) i Kato (Nexisem), choć wydaje się poddenerowowany. Poziom stresu Shoala, wyraźnie zwiększa się po przybyciu tajemniczego mnicha, sylwetką nieco przypominającego zamaskowanego zabójcę Ordaya z Pośpiechu. Wymiana zdań między przybyszem a Shoalem, kończy się wykrzyczeniem przez tego ostatniego słów o jego “zasługach dla tych w Ambulonie”. Powoduje to wyciągnięcie Shoala, przez przybysza z sali do prywatnych komnat, gdzie Akolici nie mają już dostępu. Od gości, bohaterowie dowiadują się, iż tajemniczy mnich to Theodosia, zaufany doradca Shoala.

Nie mogąc odkryć niczego więcej, Nexis i Drake wracają do rezydencji Strophesów.

View
Wiara to potężny narkotyk - Interludium

Atillas, korzystając z dość ograniczonych środków, zdołał jednak przeprowadzić analizę przyniesionej przez Was substancji. Składa się ona z mieszaniny kilku biotoksyn pochodzących z wielu planet w różnych subsektorach Sektora Calixis. Jedna z nich, trucizna Boraxis pochodzi z Dusk, objętego kwarantanną. Boraxis jako xenosubstancji nie wolno wywozić poza planetę. Co najdziwniejsze, w próbce wykryto także ślady ludzkiego DNA. Czy to jest ta tajemnicza farcosia?

View
Wiara to potężny narkotyk cz. 1

Akolici zostali wezwani na Verdant Glory, aby otrzymać kolejne zadanie. Tym razem powitał ich osobiście Inkwizytor Globus Vaarak. W Kopcu Sibellus na Scintilli odkryto inne urządzenie korzystające z xenotechnologii użytej w fałszywej karcie Tarota, jaką Akolici przywieźli z Iocanthos. Tym razem jest to Miernik Harmonii, używany przez pewną Sektę Imperialnego Kultu – Radosny Chór, głoszącą że Imperator chce by jego wyznawcy byli szczęśliwymi ludźmi. Podczas badań Miernika, Hydrathmos wysuwa tezę, iż urządzenie służy do wykrywania potencjalnych psykerów. Akolici dostają zadanie zinfiltrowania sekty i sprawdzenia co kryje się za fasadą Chóru. Z uwagi na fakt, iż sekta jest bardzo popularna wśród lokalnej szlachty, Varrak wysyła Akolitów do swojego starego przyjaciela Laurenta Strophesa, którego siostrzenica Saia, zaginęła po tym jak zaczęła uczęszczać na spotkania Chóru. Strophes był także osobą, która zdobyła Miernik dla Varraka. Akolici mają podać się za daleką rodzinę Strophesów, aby łatwiej było im się wmieszać w tłum i zbadać podejrzane działania Chóru. Do pomocy w misji Varrak daje Akolitom dostęp do kilku tajnych kont (w większości z zaległymi poborami Akolitów) i czystych dokumentów do stworzenia alternatywnych tożsamości dla bohaterów.

Nieoznakowany lądownik Aquilla przewozi Akolitów do Iglicy Kopca, gdzie czeka na nich córka Strophesa, Julia. Julia zaprowadziła bohaterów do siedziby Domu Strophes, gdzie powitał ich sam Laurent. Strophes poinformował Akolitów, iż Mierniki zdobył dla niego niejaki Vorlin Orday, łowca nagród, którego wynajął do odnalezienia swojej siostrzenicy. Prócz Mierników zdobył on podobno dodatkowe informacje na temat Chóru, które chce obecnie odsprzedać. Dzięki Julii, Akolici przechodzą przyśpieszony kurs szlachectwa i dowiadują się o istnieniu takich rzeczy jak moda i pedicure. Ostatecznie Drake przybiera miano Doriana Strophesa, kuzyna Laurenta z dalekiego Fenksworld, pozostali zaś będą stanowić jego świtę. Nexis, będzie szambelanem Kato, MacTudor byłym piratem, teraz ochroniarzem Johnem Czewonobrodym, zaś Graves specjalistą od broni strzeleckiej i ochroniarzem Williamem RavenClaw. Hydrathmos zostanie na razie w rezydencji Strophesów i będzie odpowiadał za zaplecze techniczne.

Pierwszym zadaniem Akolitów po ich ‘transformacji’ jest udanie się do średnich poziomów Kopca, by w przybytku zwanym “Szczekającym Świętym” spotkać się z Ordayem. Na jaw wychodzi Akolitów nieznajomość praw dotyczących siłowego rozwiązywania sporów w podobnych lokalach, ale odpowiednia reakcja Drake’a (Doriana) i hojne sypnięcie groszem pozwala uniknąć rozlewu krwi. Od Orday’a Akolici dowiadują się o farcosii – narkotyku podobno rozprowadzanego przez wysoko-postawionych członków Chóru. Orday jest także w posiadaniu zakodowanych danych zdobytych w jednej z siedzib Chóru i chce je sprzedać za 1000 Tronów, gdyż jego ostatnie działania zwróciły uwagę Magistratum na jego osobę i pragnie on, w krótkim czasie, opuścić Scintillę. Orday umawia się na spotkanie za trzy dni na Pośpiechu, jednym z wielu targowisk na średnim poziomie Kopca.

Następnego dnia Julia Strophes wprowadza Akolitów na przyjęcie organizowane przez Damę Tanae Borellę, członkinię Alabastrowego Dworu, swoistego wewnętrznego kręgu Radosnego Chóru. Celem Akolitów było dostanie się w łaski Damy Borelli, ale zanim doszło do rozmowy z gospodynią, Akolici nawiązali kilka nowych kontaktów. Graves z Sorkatem Authwaite, bogatym szlachcicem z Gunmetal City, MacTudor ze Spiritem Daneen, pomniejszym szlachicem o bardzo imprezowym nastawieniu, Nexis z Lordem Raephenem Verence, otoczonym wianuszkiem kobiet hulaką, na którym próbował zrobić wrażenie sztuczkami i kwiecistą mową, a Drake z Malene Trun, członkinią Chóru z niższych sfer, która wyjawiła mu w sekrecie, że młodzi członkowie Chóru podobno zażywają jakiś nowy narkotyk – farcosię.

Kiedy już na imprezę dotarła gospodyni, Nexis próbował wkupić się w jej łaski zachwalając zalety swojego suwerena, lecz nie uzyskał łaskawego spojrzenia. Dopiero rozmowa Drake’a z Cortem Abroagiem, doradcą Damy Tanae, i obietnica złożenia hojnego datku, z “wkrótce oczekiwanego spadku” skłoniła Damę do uważniejszego przyjrzenia się pielgrzymowi z dalekiego Fenksworld.

W międzyczasie podano przysmak wieczoru – niewielkie czarki z lokalnym “delikatesem” jak to określono. Akolici którzy wychylili po czarce, doznali uczucia euforii, połączonego z doznaniem wyczuwania więzi łączących osoby znajdujące się na sali, oraz poczucia wielkiego połączenia z wszechświatem. Nexis zdobył próbkę nieznanego eliksiru, wywołując jednak małe zamieszanie swoją niezdarnością. Dorian (Drake) uznał to za znak, że już czas opuścić imprezę…

View
Interludium - Powrót na Scintillę

Okres trzech tygodni do czasu przybycia Verdant Glory minął bez większych niespodzianek. Techkapłan gdzieś zniknął wymigując się obowiązkami wobec Omnissiah, więc sarkofagu musieliście pilnować w czwórkę. Dość szybko zorientowaliście że w mieście niewielu idiotów naraziłoby się na gniew Sororitas poprzez włamanie do szpitala, zatem wasza wachty zwykle dłużyły się niemiłosiernie z powodu nudy. Nexis znikał gdzieś co chwila, podobno szukając danych na temat dziwnej karty Tarota, ale w Porcie można było znaleźć niewielu uczonych, który mieli by na ten temat jakiekolwiek pojęcie, a na podróże po pustkowiach do Cytadeli Sororitas jakoś nikt nie miał ochoty. Graves cały swój czas spędzał pogrążony w paranoi na dachu szpitala, wypatrując podejrzanych osobników. Co zrozumiałe każdy był podejrzany. Najwięcej zabawy miał chyba MacTudor, który co rusz rozbijał się po knajpach szukając zwady. Choć po pewnym czasie dało się zauważyć go w przyszpitalnej szkółce, gdzie o połowę mniejsza Adeptka waliła go po łapach drewnianą linijką. Podobno poszedł uczyć się czytać…

Podróż powrotna na Scintillę zabrała Wam o wiele mniej czasu, gdyż “Verdant Glory” miał własnego Nawigatora, co znacznie usprawnia podróż przez Warp. Tym razem obyło się bez buntów, radioaktywnych monstrów i wysysania w przestrzeń. Kiedy wyszliście już z Warp, na statek dotarła zakodowana wiadomość od Inkwizytora Vaaraka pozwalająca na tydzień odpoczynku przed kolejną misją. Możecie go spędzić na orbitalnych habitatach krążących wokół Scintilli, a następnie wrócić na “Glory”, gdzie Vaarak przedstawi Wam osobiście szczegóły misji. Przez te 16 miesięcy jakie Was nie było na Waszych kontach zebrałaby się pewnie niezła sumka, lecz ze zdziwieniem odkryliście że tam jedynie Wasze półroczne dochody…

View
Interludium - Iocanthos

Iocanthos przywitała Was gorącem, dusznością i wszechobecnym, mdląco-słodkim zapachem kwiatów pyłku ognioducha. Port Cierpienie to główna enklawa cywilizacji imperialnej na całej planecie. Jedyny port gwiezdny, rafinerie gdzie pyłek przerabiany jest na narkotyki bojowe dla legionów karnych Gwardii sektora i siedziba Administratum. Poza Portem na bezkresnych równinach, panują lokalne plemiona, toczące między sobą wieczne starcia o dominację.

Skierowaliście swoje kroki do lokalnego szpitala, prowadzonego przez Siostrę-Szpitalnika Xanthe. Tam znaleźliście cel swojej podróży. Zamknięte w komorze stazy ciało starszego człowieka z wypalonym piętnem Scholastica Psykana na prawym policzku. Siostra Xanthe wyjaśniła, iż około dwóch miesięcy temu Aristarchus wraz z grupą podobnych Wam Akolitów wyruszyli do osady Stern Hope, gdzie Prałat Orland Skae budował świątynię ku czci Boga-Imperatora, by zbadać pogłoski o dziwnych psychicznych zjawiskach jakie miały się tam wydarzyć. Po około trzech tygodniach, do Portu dotarł tylko jeden z ocalałych Akolitów, przynosząc informację o walce ze straszliwym Daemonem, który przejął kontrolę nad Skae i omotał Aristarchusa. Temu Akolicie udało się przezyć, ale pozostali zapłacili za to życiem. Choć udało im się w jakiś sposób pokonać Daemona. Adeptki Sororitas z sąsiedniego Opactwa Świtu odnalazły ciała zabitych i tą dziwną fałszywą kartę Imperialnego Tarota, zbudowaną w oparciu o dziwną xenotechnologię. Wasz Mistrz wysłał po Was statek “Verdant Glory”, dowodzony przez Wolnego Kupca, Baltisa Mecathera, który powinien dotrzeć w ciągu 2-3 tygodni. Do tej pory możecie zatrzymać się w szpitalu.

No to macie trochę wolnego. Opis Iocanthos w podręczniku głównym str 300-302. Jeśli macie jakieś pomysły na wykorzystanie wolnego czasu na planecie, czekam na nie do poniedziałku. – brathac

View
Interludium - Cathedral

Leki przeciradiacyjne które przyjęliście przed wkroczeniem do Czarnych Ładowni uchroniły Was przed poważnymi obrażeniami wewnętrznymi od promieniowania, ale przebywanie w pobliżu niechłodzonego reaktora z odsłoniętymi prętami raczej nie pójdzie Wam na zdrowie. Jeszcze ten cholerny okrętowy konował chciał leczyć Wam poparzenia radiacyjne kuracją fedridzkimi pijawkami. Gdybyście nie rzygali własną krwią, na statku wydarzyłby się pewnie kolejny bunt, sankcjonowany tym razem Inkwizycyjną pieczęcią. Na szczęście kapitan Arbousse, zezwolił trzymającemu się jeszcze jakoś Hydrathmosowi na przejęcie tymczasowej władzy nad ambulatorium frachtowca. Medyczne umiejętności Attilasa i skorzystanie z urządzeń i eliksirów odrzuconych przez łapiducha-luddystę, uratowało Was przed znaczymi ubytkami na zdrowiu.

Ale przeżyjecie. Za jakieś trzy dni obrzęk gałek ocznych Nexisa powinien ustąpić na tyle by mógł zacząć cokolwiek widzieć, a metakoagulant powinien wkrótce załatać setki mikropęknięć jego kośćca. W ciągu tygodnia zerwane ścięgna w ramionach MacTudora powinny pozwolić na bezbolesne poruszanie rękami, choć jeszcze trochę czasu minie zanim będzie mógł podnieść swój claymore nad głowę. Drake’owi jeszcze parę razy trzeba będzie przefiltrować krew zanim pozbędzie się z organizmu wszystkich resztek toksyn z chłodziwa. Zapas świętego oleju maszynowego pomoże zapewne usunąć ostatnie ślady promieniowania z bionicznych elementów ciała Attilasa, a opatrunki z chłodzącej syntkskóry wyleczą oparzenia 3 stopnia Gravesa. Pewnie jeszcze trochę będziecie gubić włosy i płaty skóry. Ale przeżyjecie.

Na razie śpicie, utuleni koktajem lekarstw, wsłuchując się w ciche popiskiwania medycznej maszynerii, budząc się tylko czasem przez dręczonego koszmarami Gravesa, hejnał oznajmiający opuszczenie warp czy sygnały zmiany wachty. Wasz cel podróży, Iocanthos, jest już blisko…

View
Mrok i Pustka

Po zasłużonym odpoczynku, wyleczeniu ran i dokonaniu niezbędnych ulepszeń ekwipunku, drużyna ponownie zebrała się na wskazanym lądowisku, gdzie czekał na nich lądownik klasy Aquila. W promie znajdowała się niewielka skrzynka, która otworzyła się dopiero gdy wszyscy zajęli swoje miejsca. W pojemniku znajdowały się medaliony z Rozettą Inkwizycji oraz nagranie od Inkwizytora Globusa Vaaraka, przedstawiającego szczegóły ich nowego zadania.

Akolici musieli udać się na pokładzie transportowca “Grand Cathedral of Vaul” na Iocanthos, skąd mieli przywieźć ciało agenta Inkwizycji Aristarchusa oraz pewnien xenotechnologiczny artefakt, który przy nim znaleziono.

Na pokładzie “Cathedral” powitał ich oficer bezpieczeństwa statku Dominic Goren, który zaprowadził ich na audiencję z kapitanem frachtowca Sarcusem Arbousse. Akolici otrzymali dość szeroki dostęp do pokładów statku, a okrętowy Adept Mechanicus Nihilius Stark, roztoczył nadzór nad Hydrathmosem.

Okres dwóch tygodni Akolici spędzili na wizytowaniu poszczególnych części statku pod przewodnictwem Gorena, na organizowaniu smakowych dodatków do lokalnie pędzonego bimbru, w przypadku Nexisa, bądź penetrowaniu kanałów wentylacyjnych w przypadku Gravesa. Nihilius Stark, okazał się byłym Skitarii, aktualnie należącym do sekty Warsmithów Myrmidon, koncentrujących się na produkcji broni Techkapłanów. Między nim a Hydrathmosem nawiązała się relacja mistrz – uczeń. Hydrathmos rozpoczął budowę PanOptica 0-5, pistoletu, którego skonstruowanie jest swoistym testem umiejętności dla Techkapłanów. Okazało się także, iż frachtowiec ma swoje tajemnice. Większa część pokładu Kappa okazała się odcięta od reszty, z uwagi na awarię jednego z generatorów okrętu, co spowodowało skażenie tej cześci statku. Od tej pory pokład K nazywany jest Czarnymi Ładowniami.

Stan rzeczy pogorszył się kiedy frachtowiec wszedł w warp. Kapitan Arbousse ma nadany Statut podróźowania między Iocanthos a Scintillą, a zatem “Cathedral” nie potrzebuje Nawigatora, posiada jedynie Navis Prima z dokładnie określoną trasą którą musi pokonać w warp. To oznacza jednak, że każde odstępstwo od trasy może skończyć się zagubieniem na wieki. Po kilku dniach podróży, w niewyjaśniony sposób Cassius został ostrzeżony przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Dzięki tem Akolitom udało się uniknąć zamachu na swoje życie. Hydrathmos miał mniej szczęścia, gdyż podczas ceremonii uroczystego spalenia PanOptica w wielkim piecu plazmowym, zamachowiec – samobójca wysadził się w powietrze w głównej maszynowni frachtowca, powodując śmierć Nihiliusa Starka i poważną awarię głównego reaktora statku.

Pozostałym Akolitom udało się obronić główną zbrojownię frachtowca przed atakiem zbuntowanej części załogi, ale okazało się ze w ataku brały także udział ghilliamy oraz hullghasty, zmutowani mieszkańcy Czarnych Ładowni. Gorenowi i wiernej kapitanowi części załogi udało się opanować bunt, ale problemem stał brak mocy do stałego działania Pola Gellera. Akolici musieli udać się do Czarnych Ładowni aby naprawić system chłodzenia drugiego generatora. Arbousse odmówił przy tym jakiejkolwiek dodatkowej pomocy, zasłaniając się koniecznością skierowania wszystkich dostępnych rąk do naprawy głównej jednostki napędowej. W międzyczasie wyszło na jaw, że Kapitan już wcześniej wysłał kogoś na pokład Kappa…

Goren podzielił się z Akolitami dostępnym mu niewielkim ekwipunkiem, dwoma pancerzami abordażowymi i pakietem przetrwania, ale Akolici zdani byli jedynie na własne siły. Na szczęście Hydrathmosowi udało się odnaleźć w kajucie swojego Mistrza pakiet leków przeciwradiacyjnych. W Czarnych Ładowniach, Akolici stawili najpierw czoła grupie ghilliamów, atakujących za pomocą toksycznych granatów, a następnie musieli przedostać się ciasnym tunelem, pełnym trujących oparów, do sekcji zbiorników z chłodziwem. Po drodze w pionowym szybie, von Drake’a zaatakował z zasadzki hullghast, i tylko umiejętne uzycie wystrzeliwanej kotwiczki z linką uratowało go przed bolesnym upadkiem. Nad wielkimi zbiornikami z chłodziwem zaatakował ich kolejny hullghast, tym razem strzelający zapalającymi pociskami ze strzelby. Ognisty podmuch zmusił część Akolitów do zanurkowania w toksyczne chłodziwo, gdzie czekały kolejne hullghasty.

Mimo przeciwności Akolici dotarli do komory generatora, gdzie musieli naprawić główne przewody doprowadzające chłodziwo, zespawać główne osłony prętów reaktora i odblokować kanał ujścia plazmy wychodzący w przestrzeń. Na domiar złego, bojąc się ostatecznej zapaści Pola Gellera, Kapitan Arbousse rozkazał uruchomić generator, który zaczał wypełniać pomieszczenie śmiertelnym promieniowaniem. Pracujący w kanale plazmy Nexis został niemalże wyssany w pustkę, jedynie siła mięśni MacTudora uratowała go przed tym smutnym końcem. Pojawił się także ostatni hullghast, którego tyrada mająca wyjaśnić ostatnie wydarzenia, została brutalnie przerwana przez celny strzał w głowę oddany przez Gravesa. To jednak nie był koniec problemów Akolitów. Dzięki fluktującemu Polu Gellera, do statku dostała się Daemoniczna istota która animowała bezgłowe ciało hullghasta i zaatakowała Akolitów. Dzięki wspólnej akcji von Drake’a i Gravesa, który okazał się być dziwnie niewrażliwy na ataki Daemona, Akolitom udało się osłonić Hydrathmosa, który dokonał koniecznych napraw w ostatnim momencie…

View
Interludium

Cykl nocny w Coscarli właśnie się skończył gdy dotarliście do stacji kablowego vox’a, aby powiadomić śledczego Sanda o wynikach waszego śledztwa. Niemal natychmiast w dzielnicy pojawiły się transportery wiozące szturmowe oddziały Arbites, oraz Sand z grupą dochodzeniową Magos Biologis. Sektor został odcięty od reszty Kopca, aby rozpocząć szczegółowe dochodzenie. Po pobieżnym opatrzeniu ran i debriefingu, zapakowano Was do oddzielnego pojazdu i opuściliście Coscarlę udając się w nieznanym kierunku.

Drzwi pojazdu otworzyły się po dłuższej podróży w stacji medycznej, gdzie nakazano Wam zdać ekwipunek, ubranie i poddano szeregowi procedur dekontaminacyjnych. W ich trakcie, w sąsiednim pomieszczeniu, które oglądaliście przez szybę, pojawił się Sand.
- Całkiem nieźle sobie poradziliście, Panowie- pogratulował Wam – Próbki i dowody które zebraliście, przysłużą się śledztwu. Heretek z którą się zmierzyliście, znana jest jako Chirurg, Techkapłan – renegat, specjalizujący się w nielegalnych modyfikacjach genetycznych. Pracuje dla grupy zwanej Logicjanami, twierdzącej że rozkwit ludzkości zależy od technologicznego rozwoju takiego na poziomie Mrocznych Wieków Technologii. Tak naprawdę chodzi im o władzę. Szczegółowy raport na ich temat otrzymacie później. Teraz otrzymacie świeże szaty i udacie się ze mną.
Otrzymaliście proste szkarłatne ubranie z symbolem Rozetty Inkwizycji. Winda zawiozła Sanda i Was na poziom garażu, gdzie czekała na Was nieoznakowana Valkyria. Wkrótce pędziliście ponad iglicami Kopca Sibellus.

- Udajemy się do Trójrogu, siedziby Inkwizycji na Scintilli.Sand wskazał Wam jedną z iglic wyglądającą jak ostrze trójzębu – Spotkacie się tam z Waszym nowym Panem.
Po wylądowaniu i przejściu serii kontroli, Sand poprowadził Was przez labirynt korytarzy, do niewielkiej, oświetlonej jedynie kopcącymi kagankami niszy przed wielkimi zdobionymi drzwiami.
- Pozostaniecie w tym miejscu, recytując Scintillijskie Dyktaty dopóki Inkwizytor Vaarak Was nie przyjmie. Nie wolno Wam stąd odejść. Sami nie odnajdziecie drogi do wyjścia, poza tym spotka Was za to kara. Ostateczna. Zrozumiano?
Scintillijskie Dyktaty. Zestaw reguł których powinien trzymać się każdy Akolita Inkwizycji. Musieliście zakuć je na pamięć, wśród wielu zasad, kodów i szyfrów, które poznawaliście wstępując w szeregi Ordo. I tak staliście w szeregu przed wielkimi dwuskrzydłowymi drzwiami deklamując formułki raz po raz, aż straciliście rachubę ile razy już zaczęliście. Drzwi pozostały szczelnie zamknięte. Od czasu do czasu dobiegały zza nich przytłumione odgłosy rozmów i dziwne metaliczne stuki. Zmęczenie i rany zaczęły dawać już o sobie znać. Ale nagle w szczelinie między drzwiami pojawiło się jaskrawe światło, oślepiając Was na moment. Drzwi zaczęły się rozsuwać… i zatrzymały się tworząc jedynie dwucentymetrową szparę.

Za Waszymi plecami pojawił się nagle Sand.
- Chodźcie za mną.- nakazał, ucinając wszelkie pytania – O co Wam chodzi? Macie wielkie szczęście. Popatrzył na Was…

Kilkadziesiąt poziomów niżej, w niewielkim pokoju do którego doprowadził Was Sand, znaleźliście Wasze ubrania i sprzęt, prócz broni, zestawu biomedycznego i ciężkich płaszczy mieszkańców dolnych poziomów Kopca.
- Broń znajdziecie w swoich nowych mieszkaniach– uciął pytania Sand. – Znaczniki Agencji Coblast nie będą Wam już potrzebne. Latarki i ręczne voxy możecie zatrzymać. Pamięć dataslate’a została wyczyszczona, więc też możecie go zachować. Oto karty-klucze do Waszych nowych mieszkań i tokeny na kolej szynową, co bez problemu pozwoli Wam się poruszać po sektorze Administratum. Pozwoliliśmy sobie także pobrać za Was wasze ostatnie wypłaty, oprócz pańskiej, panie Nexis, z racji braku Pana aktualnego zatrudnienia. Wnioskuję jednak, iż ma Pan, hmm… własne sposoby uzyskania dochodu. Zatem na razie to wszystko. Za trzy dni o 6.00 macie stawić się na lądowisku 83-AS98, tam czekać na Was będzie Wasze kolejne zadanie.
Rozmowę przerwał sygnał voxa zamontowanego na ścianie. Sand odebrał rozmowę, posłuchał przez chwilę, po czym powiedział – Panie Graves, to do Pana. „Piąty” słuchał przez chwilę (czy to była muzyka??!!), po czym odłożył słuchawkę i bez słowa zabrał swoje rzeczy i wyszedł. W międzyczasie Sand wyciągnął zza pasa dwa małe pakunki i wręczył po jednym Nexisowi i Techkapłanowi – Taki mały bonus od firmy. A więc powodzenia Panowie, korytarzem po lewo dojdziecie do windy, która dowiezie Was do stacji kolei szynowej. Arbitrze, zechciej towarzyszyć mi jeszcze przez chwilę…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.